czwartek, 7 lutego 2013

Czekoladowe fale...

  Wzór nazywa się co prawda "ocean waves", ale ten ciepły brąz włóczki przywodzi mi na myśl właśnie czekoladę. Chusta wyszła maleńka-myślę, że nada się jedynie jako apaszka pod szyję, ma jedynie 165 cm szerokości i 66 cm wysokości. Włóczka to przedpotopowa jugosłowiańska Iza z masakryczną zawartością akrylu-aż 70 %. W dodatku było jej tylko 100 g. Ale kolor tak bardzo mi się podoba, że musiałam z niej coś wykombinować :) 




   Skończyłam też szalik z helisą DNA, o którym wspominałam w poprzednim wpisie. Zużyłam 100 g merino Dropsa, szalik ma 172 cm długości. Niestety mam zdjęcie tylko podczas blokowania. Klientka odbierała go wieczorem i nie miałam jak zrobić ładnych zdjęć :(


Zaczęłam robić komin Inspira Cowl z mojej farbowanej wełenki. Wychodzi trochę ciemny, bo łączę z zielonym. Muszę przerobić jeszcze kilka rzędów, zobaczę jak się będzie kolor układał. Jak mi się nie spodoba, to najwyżej spruję :)

Pozdrawiam
Orka


wtorek, 29 stycznia 2013

Farbowanie wełny

  Szukam od jakiegoś czasu cieniowanej turkusowej włóczki. Taniej. Tzn. w granicach 15-18 zł za 100 g motek. Nie ma...Nie patrzę w sklepach internetowych, bo przy zakupie 1-2 motków z przesyłką i tak bardziej opłaca się kupić na miejscu. Łażę po tych pasmanteriach. Pytam. Nic...Wpadły mi w oczy barwniki do tkanin. Ale tylko do bawełny i jedwabiu, do wełny też nie ma...Idę Grunwaldzką. Patrzę-sklep dla plastyków. W starej kamienicy, z pięknymi zdobionymi drzwiami, z klamką w kształcie lwa. Olśniło mnie! Może tu będą barwniki do wełny? Były! Kupiłam 3 sztuki: granat, ciemna zieleń, turkus. W piątek wieczorem zabrałam się do pracy. Do farbowania użyłam 100 % wełny, mocno skręconej, 4 nitkowej i dość grubej. Pochodziła z zapasów pawlacza a kiedyś pewnie była swetrem. 
Wskazówki czerpałam z tego bloga.







  Pierwszy wynik nie zadowolił mnie, ponieważ oryginalny granat i mojej produkcji turkus zlały się praktycznie w jedno. Za mało dodałam zielonego i nie było w ogóle widać różnicy w odcieniu. Jednak po wysuszeniu, przewinięciu na kłębek i zrobieniu małej próbki-okazało się, że mimo, iż wełna jest bardzo ciemna, to nie wygląda najgorzej :)


   W sobotę podjęłam drugą próbę. Tym razem nawinęłam wełnę na maksymalnym rozstawie motowidła i podzieliłam na 4 równolegle "pęta" Zależało mi na jak najdłuższych pasmach w jednym kolorze. Farbowałam, wkładając całe pęto do miseczki. Widać było jak wełna chłonie barwnik a w miseczce zostaje odkolorowana woda :) 




  Niestety również tym razem nie byłam zadowolona z efektu. Barwniki zbyt mocno rozcieńczyłam i 3 części wyszły mi praktycznie w jednym, seledynowym kolorze. Po wysuszeniu podjęłam decyzję o dofarbowaniu jednego jasnego pęta i włożyłam go do turkusowego barwnika mojej produkcji, do którego dodałam więcej zieleni. Ostateczny efekt jest zadowalający.



  W tej chwili rozdzielam kłębek na 2 razy 2 nitki, bo chcę uzyskać cieniutką wełnę na chustę estońską. Dopiero na gotowym wyrobie  ostatecznie ocenię, czy farbowanie mi się udało :)

  A teraz muszę wracać do dłubania szalika na zamówienie-robię helisę DNA z wełny merino. Mały obłęd! Włóczka miękka i śliska, a w każdym rzędzie przekładam na drut pomocniczy po 1 lub 2 oczka. Nie muszę mówić, ile razy już łapałam "pospadane" oczka :) Szalik niby nieduża rzecz, ale strasznie wolno mi się robi...

 Pozdrawiam wszystkich zaglądających i zachęcam do komentowania!

Orka



czwartek, 17 stycznia 2013

Rękawiczki i czwarta chusta

U Antoniny znalazłam świetny sposób na wrabianie kciuka. Dzięki temu pierwszy raz od wieeeelu lat porwałam się na zrobienie rękawiczek! (pierwsze i zarazem ostatnie rękawiczki popełniłam będąc w ósmej klasie). Mam teraz komplet do chusty Luna Moth. Oczywiście moj aparat (albo fotograf :) ) jest za głupi, żeby oddać śliwkowy fiolet angory ram - ciągle na zdjęciach wychodzi granat...




 Ale z rękawiczek jestem zadowolona i zaraz zabieram się za następne, do kompletu do mojej czwartej chusty:


Wzór to Swallowtail Shawl, ale trochę oszukany-nie wrabiałam "nuppków", czyli takich gruzełków, bo bardzo ich nie lubię. Zużyłam 130 g angory batik YarnArt, robiłam na drutach nr 6. 

Pozdrawiam
Orka

czwartek, 3 stycznia 2013

zamiast choinki...

W tym roku ceny żywych choinek trochę mnie przeraziły...Rok temu choinka kupiona za 50 zł zaczęła się sypać na 3 dzień. Postanowiłam więc w ramach protestu nie kupować żywej choinki, nie chciałam też jednak ulegać namowom męża i kupować sztucznej. W drodze kompromisu-powstał skromny wianek ze świeżych gałązek. Szydełkowe gwiazdki i dzwonki powstały w poprzednich latach, a na co dzień, zamiast herbu Gdańska, w środku wisi uszyte z materiału serduszko w biało-czerwoną kratkę. Jak Wam się podoba?



Bombka z herbem powstała teoretycznie na zamówienie...Niestety "klient" brzydko mówiąc zrobił mnie w konia, 3 tygodnie się nie odzywał a potem się rozmyślił...Ja byłam już prawie na finiszu roboty. Po namyśle postanowiłam sprezentować ozdobę mojemu koledze, który jest wielkim lokalnym patriotą :) Bardzo się ucieszył i myślę, że moja bombeczka będzie sympatyczną ozdobą jego wielu przyszłych choinek.




Chciałabym pokazać również drobiazg, jaki zrobiłam dla Mamy mojego szwagra-pani Eli. Zwykłe okrągłe metalowe pudełko po kremie okleiłam tkaniną w świąteczny deseń. Wieczko okleiłam kanwą z wyhaftowanym monogramem. Pod kanwą upchnęłam włókninę. W ostatniej chwili postanowiłam na wieczku zrobić otok z grubego czerwonego sznurka, niestety zapomniałam zrobić dodatkowe zdjęcie :( Teraz wygląda trochę łyso...



Z nowości drutowych-sprułam fioletową czapkę, bo coś skopałam i zjeżdżała mi z głowy. Przerobiłam już ściągacz i zastanawiam się, jaki dalej wybrać wzór...

Dziękuję, że zaglądacie!
Pozdrawiam
Orka

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Vlad i dwie czapki

   Uff, po równo dwóch miesiącach uporałam się w końcu z kolejnym Vladem. Chusta ma kolor bardzo ciemny granatowy, prawie czarny, zdjęcia tego nie oddają. Ciężko się robiło :) ale jestem bardzo zadowolona z efektu. Mam nadzieję, że osobie obdarowanej również się spodoba! Zrobiłam 9 powtórzeń wzoru, tak jak w szarym Vladzie, a ta chusta wyszła trochę większa.




   Zrobiłam też cieplejszą czapkę-z grubszej włóczki i nie tak dziurawą. Robiłam w dwie nitki-cieniowana fioletowo-bordowa cienka wełna z akrylem, która została mi ze skarpet oraz szara wełna, której resztka została z poprzedniego vlada. Efekt również jest zadowalający, a co najważniejsze-nie marznę już w uszy.




   W tej chwili siedzi już na drutach męska czapka z ciemnozielonej wełny. Jestem w połowie, zaraz zacznę ujmować oczek, więc pewnie jutro ją już pokażę. 

    Edit: szybko mi poszło, więc mogę już się pochwalić :) Widać, że na mnie za duża, mam nadzieję, że na teścia będzie dobra, bo robiłam trochę na oko...





  W międzyczasie kupiłam sobie motek ślicznej Angory Batik, w odcieniach różu, z zamiarem zrobienia chusty Dew Drops. Wzór ten od dawna mi się podoba. Nie zamierzałam już kupować nic robótkowego przed Świętami, szczególnie, że krucho u mnie z forsą, ale ta cieniowana włóczka tak się do mnie uśmiechała w pasmanterii :) Niestety na maranciakach wyczytałam, że dziewczyny, które robiły tę chustę zużyły dużo więcej włóczki, niż jest w moim moteczku...a drugiego na pewno nie dokupię. Muszę wymyślić co innego, może jakiś szyjogrzej? Bardzo mi się podoba komin Ispira Cowl, ale też nie mam żadnej cienkiej wełenki, która by się nadawała na połączenie z tym moherem. Może zrobię jakąś mniejszą chustę? Albo tak popularnego ostatnio baktusa?


   Dziękuję za zaglądanie i komentarze!


Pozdrawiam
Orka

   



wtorek, 11 grudnia 2012

Kartki świąteczne

   W tym roku zawzięłam się i postanowiłam zrobić kilka kartek z kolorowymi motywami świątecznymi. Zapału wystarczyło mi na 3 sztuki :) Czerwona już została wysłana do Przyjaciółki na południe Polski. Te 2 kremowe...właściwie chciałabym sprzedać, ale nie wiem, za ile wystawić na aukcji...Kremowe karnety były oryginalnie wycięte, kupiłam je w Lidlu. Czerwony sama wycinałam. Mam jeszcze zieloną kanwę i zielony brystol, ale nie dostałam w Gdańsku ciemnozielonych kopert, więc wszystko leży...W przyszłym roku, obiecuję sobie, pomyślę o zaopatrzeniu duuużo wcześniej :)




A tymczasem nastrajam się świątecznie, słuchając piosenek z dzwoneczkami w tle :) i wycinam z materiału gwiazdy różnej wielkości. Zamierzam zrobić z nich choinkę, ciekawe co z tego wyjdzie?


Pozdrawiam

Orka
   


środa, 5 grudnia 2012

Po mału świątecznie....

   Od jakiegoś czasu robię już ozdoby świąteczne, haftuję kartki i dostałam też zamówienie na bombkę z herbem Gdańska, więc herb już jest :)
   W międzyczasie pokażę szybciutko kartkę, jaką zrobiła samodzielnie moja córka-gimnazjalistka:






Renifera znalazłam na tym blogu: http://barbaratoja.blogspot.com/, niestety właścicielka nie posiadała schematu. Na szczęście zdjęcie było wyraźne, więc dałam radę odrysować :)

W poniedziałek dokończyłam czapkę, zrobioną z angory ram, pasuje do fioletowej chusty. Okazało się, że w samą porę, bo wczoraj padał śnieg. Szłam po ulicy i cieszyłam się do siebie jak dziecko, aż się ludzie dziwnie patrzyli... Niestety moja pasja do ażurów doprowadzi mnie chyba kiedyś do zapalenia ucha, albo gorzej-muszę zrobić drugą czapkę, znacznie mniej dziurawą, albo z grubszej włóczki:) Wczoraj, mimo, że były tylko 2 stopnie mrozu, dość poważnie zmarzłam w uszy.




 Przede mną kolejne wyzwanie-chcę do kompletu zrobić rękawiczki. Pierwsze i jedyne rękawiczki zrobiłam, będąc w 8 klasie :). Teraz jest tyle wzorów i tutoriali w sieci, więc myślę, że sobie poradzę :)

Pozdrawiam

Orka